Historia rodu Możajskich-Możarowskich
Andrzej Bajor
Nazwisko Możarowski pochodzi od wsi Możary (ok. 28 km na zachód od Owrucza na północnym Wołyniu). Nazwisko Możajski pochodzi od rosyjskiego Możajska, leżącego na południowy-zachód od Moskwy. Połączenie w jedno – Możajski-Możarowski – nastąpiło ok. 1570-1580 roku, gdy wołyński ród Możajskich jako główną swą siedzibę ustanowił wspomnianą wieś Możary.
Ród Możajskich-Możarowskich, pochodzący od Ruryka oraz od dawnych książąt Możajskich, jest jednym z niewielu, zapewne ok. 5. rodów pochodzenia książęcego, o których zapomniała zarówno historia jak też heraldyka. Ich skomplikowane losy na przestrzeni ponad 5. wieków mogłyby posłużyć za motto dla książki sensacyjnej lub scenariusza filmowego. W niniejszej pracy autor opisuje z grubsza historię tego Rodu. Przedstawia też hipotezę nt. pochodzenia szlacheckiego rodu, używającego obecnie nazwiska „Możajski”.
1. Historia Rodu Możajskich-Możarowskich
Iwan Andrejewicz książę Możajski (wnuk Świętego Dymitra Dońskiego) przegrał w końcu walkę o tron moskiewski ze swoim bratem stryjecznym Wasylem II (Ciemnym). Iwan wraz z Dymitrem Szemiaką zwabili Wasyla do klasztoru pod Moskwą, gdzie Iwan go osobiście oślepił [1]. Zaprawdę okrutne to były czasy (Iwan Andrejewicz jest również znany z tego, iż jako pierwszy w Rosji spalił na stosie w Możajsku swojego bojarzyna wraz z jego małżonką, podejrzewając ich o zdradę [2]). Oślepiony Wasyl zdołał jednak po licznych perypetiach dojść do władzy. Zapewne Iwan mógłby sobie dalej spokojnie mieszkać w Możajsku, gdyby nie jego dalsze knowania przeciwko Wasylowi. Miarka się przelała. Wasyl wysłał swe wojska przeciwko Iwanowi. Zarówno Karamzin [3], jak też inni historycy sugerują, że Wasylowi zapewne nie zależało na pochwyceniu Iwana. Jego wojska posuwały się do przodu tak wolno, że Iwan miał dość czasu, aby spakować cały swój dobytek, i wraz z częścią swoich bojarów uciec do Wielkiego Księstwa Litewskiego (W.Ks.Lit.). Na marginesie, potomkowie Iwana Andrejewicza Możajskiego w dokumentach zwą go Aleksandrem Wołodymirowiczem (od Św. Włodzimierza Wielkiego, księcia kijowskiego – zapewne na przełomie 18. i 19. wieku termin „Rurykowicze” nie był jeszcze w powszechnym użyciu). Oficjalnie jednak (Metryka Litewska) zwany jest on Iwanem Możajskim.
Według Wolff’a Iwan Możajski miał dwóch synów : starszego Andrzeja, ożenionego z księżną Eudoksją (Owdotją) Czartoryską, który był sędzią ziemskim kijowskim, oraz młodszego Siemiona, który z kolei był jednym z większych magnatów i znaczącą postacią w swojej epoce. Małżeństwo Andrzeja nie było udane. Mieli tylko jednego syna, Fiodora, który zmarł młodo nie pozostawiwszy potomków.
Jednakże według dokumentów żytomierskiego archiwum [4, 5] Iwan Możajski miał on nie 2., lecz 4. synów : Iwana, który miał syna Siemiona, a który zmarł bezpotomnie; Andrieja, ożenionego z kn. Owdotją Czartoryską (o ich synu Fiodorze w dokumentach obu spraw nie ma wzmianki), Siemiona, który miał syna Gawryłę (również nie ma wzmianki o jego starszym synu Wasiliju Starodubowskim), oraz Martina, który miał syna Grzegorza (Hrehorija). Ów Hrehorij miał zaś dwóch synów : Sitka (Sidora ?) i Gridka (Hrehorija ?). Oni z kolei mieli następujących synów : Sitko : Hrynia i Onisija (Dionizija), a Gridko : Fiodora, Andrieja, Iwana, Sachnę (Aleksandra ?) i Stiepana.
W żadnym z dokumentów nie pojawia się wzmianka o tym, że owi Sitko i Gridko byli przodkami rodu Nieumierzyckich (Niewmierzyckich). Wręcz przeciwnie – istnieje jeden dokument o podziale rodzinnego majątku pomiędzy Sitkiewiczami-Możarowskimi i Gridkiewiczami-Możarowskimi, z którego wynika, że ci drudzy dostali okolice wsi Nieumierzyce (obecnie część Lewkowiczów (25 km na zachód od Owrucza)), zwane Ostrów Zajasieniczy. Umowa ta została zarejestrowana w Metryce Koronnej (Wołyńskiej) [6]: w odpowiednim zapisie jednak znika nazwisko Możarowski, a w to miejsce pojawia się nazwisko Niewmierzycki (Newmirycki).
Z kolei w sprawie rodu Niewmierzyckich [7] brakuje zapisów o ich pochodzeniu od kn. Martina Iwanowicza Możajskiego. Twierdzą oni natomiast, że pochodzą od niejakich Sitka i Gridka, oraz od ich w/w synów. Zastanawiałem, czy była to amnezja, czy też celowy unik ze strony Niewmierzyckich. Doszedłem do wniosku, że unik. W tym samym czasie M-M, zrujnowani walką o ziemię z Kapitułą Wileńską (o czym za chwilę), oraz jej następcą prawnym hr. Wincentym Potockim, musieli wręcz walczyć o przeżycie. Takich problemów Niewmierzyccy nie mieli. Nikt nie kwestionował ani ich szlachectwa, ani też prawa do posiadanych przez nich ziem. Przyznanie się przez nich do pokrewieństwa z rodem M-M mogłoby im utrudnić weryfikację własnego szlachectwa, a przy okazji zwrócić na siebie uwagę hr. Potockiego, który zagarnął całą majętność M-M, a nawet zapisał ich w tzw. „rewizskich skazkach” (spisach ludności) jako swoich chłopów pańszczyźnianych.
Przechodząc jednakże do głównego wątku tej historii - Iwan Możajski, a zwłaszcza jego syn Siemion, otrzymali od wielkich książąt litewskich (wlk.ks.lit.) znaczące nadania ziemskie, w tym Homel, Czernihów, Brańsk, Karaczew i Starodub [8, 9]. Powierzchnia tych ogromnych ziem jest trudna do precyzyjnego oszacowania, ze względu na niezbyt dokładne wyznaczenie ich granic. Najprawdopodobniej ich powierzchnia przekraczała łączną powierzchnię np. Belgii i Holandii. Wszelkie przesłanki wskazują na to, że zwłaszcza Aleksandrowi Jagiellończykowi zależało na tym, aby na południowo-wschodnich rubieżach W.Ks.Lit. mieć sojusznika, który własnymi siłami broniłby granic od częstych najazdów tatarskich.
Siemion Iwanowicz Możajski istotnie utrzymywał osobistą, ok. 10-tysięczną armię. Wraz z potomkiem Dymitra Szemiaki, który od wlk.ks.lit. otrzymał Nowogród Siewierski, mieli w tym rejonie W.Ks.Lit. dość liczące się armie. Z inspiracji Aleksandra Jagiellończyka, który chciał zademonstrować swoją siłę Iwanowi III, obydwaj książęta otrzymali zgodę na najazd na Wielkie Księstwo Moskiewskie (W.Ks.Mosk.). W 1492r. zajęli oni Możajsk, który poddał się im bez walki [10]. Zbulwersowało to wielkiego księcia moskiewskiego Iwana III do tego stopnia, że w bardzo krótkim czasie zebrał ogromną armię pod wodzą księcia Patrikijewa i wysłał ją do Możajska. Siemion, który nie tylko po ojcu, ale też faktycznie, po zajęciu Możajska, miał prawo zwać się Siemionem Możajskim, nie podjął ryzyka walki, i sam usunął się z Możajska.
Wiadomo też, że w 1497r. Siemion Możajski wezwany przez Aleksandra Jagiellończyka udał się do Mołdawii wraz ze swoją ok. 8-tysięczną armią. Ostatecznie jednak nie wziął udziału w walkach (ale zapewne nie utracił też swoich wojsk, jak to uczynił Jan Olbracht („za króla Olbrachta wyginęła szlachta”)).
Wiosną 1500r. korzystając z osłabienia Polski, Iwan III wypowiedział W.Ks.Lit wojnę. W tym samym dniu, gdy proklamację wojny jego poseł dostarczył wlk.ks.lit., jego wojska ruszyły, ... ale w zupełnie nie oczekiwanym kierunku. Mianowicie zamiast spodziewanego ataku na Smoleńsk, nastąpił pochód wojsk moskiewskich na księstwa siewierskie, w tym na Księstwo Starodubowskie Siemiona Możajskiego. Jak podaje cytowany już Zimin obydwaj książęta siewierscy wyruszyli naprzeciw, ale nie z armiami, lecz aby złożyć hołd i przysięgę (tzw. „kriestnoje cełowanie” – przysięga z ucałowaniem Krzyża) Iwanowi III. Oficjalnie jako prawosławni marzyli tylko o tym, aby przyłączyć się do W. Ks.Mosk. Osobiście sądzę, że jest to tłumaczenie dość naiwne. Zapewne przeważył tu rachunek sił, tj. słabości W.Ks.Lit. oraz (relatywnie) dużej siły (w tym czasie) W.Ks.Mosk.
Faktem jest natomiast to, że obydwaj książęta siewierscy połączyli swoje armie z wojskami Moskwy i wspólnie uderzyli na Smoleńsk. Połączonymi wojskami dowodzili też wspólnie (aczkolwiek pod Mścisławem dowodził już tylko Siemion Możajski). Smoleńsk obronił się tylko dzięki fortelowi (mieszkańcy po kilku/kilkunastu dniach oblężenia przysięgli, że jutro z rana się poddadzą; tymczasem w nocy naprawili umocnienia i wzmocnili obronę zagrożonych odcinków; ponadto znacznie pogorszyła się pogoda i nastroje oblegających). Podobno Siemion Możajski splunął z odrazą i zarządził odwrót wojsk spod Smoleńska.
Od tego czasu pomiędzy W.Ks.Lit. i W.Ks.Mosk. trwał ni to stan wojny, ni też pokoju. Przed ostateczną klęską Litwy, obronił ją najazd na W.Ks.Mosk. wojsk Zakonu Inflanckiego. Zupełnie niezrozumiałym z punktu widzenia dzisiejszej mentalności była obecność Siemiona Możajskiego na koronacji Aleksandra Jagiellończyka na króla Polski w roku 1501, a więc formalnie w czasie działań wojennych pomiędzy W.Ks.Lit. i W.Ks. Mosk. Wprawdzie Stryjkowski w swojej Kronice [11] wymienia pośród panów litewskich goszczących na tej ceremonii (i to na pierwszym miejscu) „Możajskiego”, ale w zasadzie nie mógł to być nikt inny, niż właśnie Siemion Możajski (jego brat Andrzej zmarł w roku 1487, a o Martinie raczej nikt nie słyszał) . Siemion Iwanowicz Możajski, który przez polskich heraldyków jest określany wprost jako „zdrajca”, niewątpliwie „pokąsał” szczodrą rękę swojego chlebodawcy Aleksandra. Albo więc w początkach 16. wieku do takich „drobiazgów” nie przywiązywano znaczenia, albo też pomiędzy Aleksandrem, Iwanem III, oraz Siemionem Możajskim, nastąpiły jakieś, być może nieoficjalne uzgodnienia, śladów których historycy zapewne nigdy nie odnajdą. Być może też, iż kwestię tę potraktowano ściśle de jure. To znaczy uznano, iż Siemion walczył z wlk.ks.lit. Aleksandrem, ale nie z tym samym Aleksandrem, będącym królem Polski, która wtedy nie była w stanie udzielić skutecznej pomocy militarnej W.Ks.Lit.
Wojna pomiędzy Moskwą a Litwą, od 1501r. bardziej pozorowana, niż rzeczywista, zakończyła się w roku 1503 traktatem pokojowym, w wyniku którego Księstwo Starodubowskie zostało jako księstwo udzielne włączone do W.Ks.Mosk. Od tego momentu Siemion Iwanowicz Możajski jest zwany przez rosyjskich i radzieckich historyków jako Siemion Starodubowski.
Siemion Możajski (Starodubowski) zmarł w Starodubie w roku 1505. Po jego śmierci władanie Księstwem Starodubowskim przejął jego starszy syn Wasyl. Chcąc silniej związać Wasyla Starodubowskiego z Moskwą, wlk.ks.mosk. Wasyl III oddał mu za żonę swoją krewną. Małżeństwo to nie okazało się jednak szczęśliwe i Wasyl Starodubowski zmarł bezdzietnie w Starodubie na przełomie lat 1518/1519. Po jego śmierci Księstwo Starodubowskie zostało oficjalnie zlikwidowane i przyłączone do Moskwy. Wasyl Starodubowski został uznany przez Wolffa [12], a w ślad za nim również przez innych heraldyków, za ostatniego potomka kniaziów Możajskich.
W pamięci wołyńskiego Rodu Możajskich-Możarowskich, częściowo w dokumentach przez nich posiadanych, a także w dokumentach fondu szlacheckiego żytomierskiego archiwum [4, 5], przechowały się informacje o drugim, młodszym synu Siemiona Iwanowicza Możajskiego (Starodubowskiego) – Gawryle Możajskim.
Wcześniej jednak należy powrócić do roku 1502, w którym Siemion (jeszcze) Możajski podpisał umowę z kniaziem Siemionem Aleksandrowiczem Czartoryskim (brat Owdotii, żony Andrzeja Możajskiego), w myśl której ten ostatni miał mu zwrócić Kamieńszczyznę, t.j. ziemie należące kiedyś do jego brata Andrzeja. Istnieją tu jednak sprzeczne wersje w dokumentach archiwalnych. Jedna z wersji głosi, iż obaj książęta weszli w spór rozstrzygnięty przez Aleksandra Jagiellończyka częściowo na niekorzyść Siemiona Możajskiego. Inna podaje, że Gawryła Możajski odkupił (w roku 1529) część Kamieńszczyzny od księcia Iwana Sołomereckiego, szwagra Owdotii. Najprawdopodobniej właśnie ta wersja jest prawdziwa, gdyż z innego dokumentu wynika, że przed rokiem 1529, syn Siemiona Możajskiego, Gawryła, miał w posiadaniu tylko część wsi Możarycze.
Niezależnie od rzeczywistego przebiegu wypadków, Gawryła Siemionowicz Możajski stał się właścicielem Kamieńszczyzny, zawierającej na pewno Słoweczno (zwane dawniej Nowym Dworcem) oraz Możarycze (zwane później Możarami). Gawryła ożenił się z Anną Andrejewną Sołtan, bratanicą prawosławnego biskupa smoleńskiego, a następnie arcybiskupa kijowskiego Józefa Sołtana. Zanim zmarł przedwcześnie ok. 1532r., spłodził z nią czterech synów : Andrzeja, Iwana, Stefana i Opanasa. Są oni moim zdaniem przodkami wszystkich Możarowskich i Możajskich żyjących obecnie w świecie od Brazylii po Ukrainę i Rosję.
Po śmierci małżonka, Anna Sołtan zwróciła się do króla Zygmunta I (Starego) o objęcie jej oraz czwórki nieletnich synów opieką królewską. O fakcie tym wspominają sami Możarowscy, których relacja wraz z jej krytyczną analizą została opublikowana przez Romualda Podberskiego w jego „Rocznikach Literackich” [13], jak też dokumenty żytomierskiego archiwum [4, 5]. Król podjął się tej opieki, ale jej praktyczną realizację zlecił stryjowi Anny, arcybiskupowi kijowskiemu. Podobno decyzja ta została wpisana do Metryki Litewskiej. Zapis ten jednakże dotychczas nie został odnaleziony, między innemu z powodu oględnie mówiąc „bałaganu” towarzyszącemu Metryce (przede wszystkim braku chronologii zapisów w poszczególnych tomach Metryki). Z dokumentów żytomierskiego archiwum wiadomo jednakże, że Gawryła Możajski był tam przez władze państwowe tytułowany jako książę, pomimo tego, że żadnym księstwem nigdy nie władał. Dość ciepło jest tam również wspomniany jego ojciec Siemion.
Opieka Józefa Sołtana nad młodocianymi synami Gawryły, a być może również i następców Józefa na arcybiskupim tronie spowodowała, że bracia żyli sobie dość spokojnie w Możarach mniej więcej do końca 16. wieku, nie niepokojeni specjalnie przez Kapitułę Wileńską, która zaczęła sobie rościć prawo do Kamieńszczyzny.
O synach Gawryły Możajskiego wiadomo stosunkowo niewiele. Wiadomo jednak, że od wsi Możary przyjęli oni nazwisko Możajski-Możarowski (M-M) [4, 5, 13]. Z dokumentów żytomierskiego archiwum [4, 5] wynika jednakże, że te same osoby, przynajmniej do końca 18. wieku, naprzemiennie używały też po prostu nazwiska „Możajski”.
Opanas (Możajski)-Możarowski wymieniony jest w dokumentach rodowych mojego teścia Adama Możarowskiego, jako ten, który w 1574 roku otrzymał od króla Henryka IV Walezjusza potwierdzenie praw do „Ziemi Możarowskiej”, będąc w nim wspomniany jednak jako „ziemianin Opanas Hawryłowicz Możarowski”. W świadectwie szlacheckim Pawła Janowicza Możarowskiego (prapradziad Adama), wydanym Pawłowi przez władze Galicji w 1817 roku, jest on wspomniany jako ten, „który w 1574 roku otrzymał dyplom szlachecki w Królestwie Polskim”.
Ziemia Możarowska wspomniana powyżej, jest zapewne tożsama z Kamieńszczyzną (od wsi Kamieniec (Kamienice)), o jakiej mowa we wszystkich dokumentach dotyczących M-M. Włości Rodu zawierały Możary i Słoweczno, zapewne również Horodec, Petraszów, Listwin i.in. Aczkolwiek na podstawie innych źródeł można wnioskować, że pobliskie Lewkowicze (3 km na wschód od Możarów) najprawdopodobniej już do niej nie należały (przynajmniej od końca 16. wieku). Stary Szymon Możarowski opisując w 1813r. rozległość dawnych włości Rodu młodemu Dominikowi Pruszyńskiemu tak ją charakteryzuje : „Patrz, panie Dominiku, to wszystko jak daleko księżyc oświeca, za Sławecznę, za Horodec, za Kozaczą górę, wszystko było nasze, kniaziów Możajskich. ... A ten pies, Litwin (bp wileński Ignacy Jakub Massalski – A.B.), niech Pan Bóg mu nie pamięta, wszystko nam zagrabił, w poddaństwo nas zapisał, nas, kniaziów Możajskich” [14].
Andrzej Gawryłowicz M-M (zmarł przed 1613r.), ożeniony z nieznaną z nazwiska Martyną, miał nie mniej niż trzech synów : Iwana, Łazarza i Tyta (tj. Tytusa – A.B.). W 1568r. podpisał przedślubną intercyzę z pisarzem miejskim owróckim Grigorijem Masłowem, mocą której jego syn Iwan, po ożenku z córką Masłowa Heleną otrzyma od niego 300 kóp groszy litewskich.
Iwan Andrejewicz M-M ze swą żoną Heleną miał nie mniej niż dwóch synów : Jakima i Józefa. Podobnie jak ojciec, w 1578r. podpisał intercyzę przedmałżeńską z Antonim Niewmierzyckim i jego małżonką Katarzyną z Pokalewskich, mocą której jego syn Jakim żeniąc się z córką Antoniego Anną, otrzyma od niego 30 kóp groszy litewskich. Józef Iwanowicz natomiast ożenił się z Eudoksją, córką Jurija Bołsunowskiego, tj. pochodzącą z rodu Tatarów-chrześcijan.
Jakim Iwanowicz M-M miał nie mniej niż trzech synów : Artioma, Demiana i Jakuba. Natomiast Józef Iwanowicz nie mniej niż dwóch : Iwana i Pawła. Drzewa genealogiczne tych pięciorga synów są już tak rozgałęzione, że nie będą tu dalej opisywane, zwłaszcza że jest im poświęcona odrębna strona na tej witrynie.
O Stefanie Gawryłowiczu M-M wiadomo najmniej. Na pewno miał on syna Iwana, wnuka Demiana, który z kolei miał nie mniej niż trzech synów : Teodora, Iwana i Szymona, których drzewa genealogiczne są bardzo rozgałęzione.
Historię sporu M-M z Kapitułą Wileńską rozpoczyna protest złożony 29.10.1599r. w Sądzie Cywilnym Kijowskim przez Jakima Iwanowicza M-M przeciwko urzędnikom Kapituły o utrudnianie jemu i jego braciom korzystania z mienia rodowego, potwierdzonego im przez królów polskich. Właśnie w 2. połowie 16. wieku miały miejsce pierwsze napady ludzi Kapituły Wileńskiej na majątek M-M – Kamieńszczyznę. Kapituła posiadała sąsiednią, położoną na zachód od Kamieńszczyzny włość zwaną Uborć. Ludzie Kapituły zaczęli „wchodzić” na włości M-M : rąbali drzewa w lasach, poławiali ryby w rzekach i jeziorkach, podbierali miód w barciach, a nawet usiłowali na terenie Kamieńszczyzny osiedlić swoich chłopów pańszczyźnianych. Byli oni nieustannie przeganiani. W czasie jednej z lustracji urzędnicy owruccy spotkali nawet w Słowecznie jednego z urzędników Kapituły, który im oświadczył, że ziemie te są własnością Kapituły. Nie przedstawił jednak żadnego dokumentu na potwierdzenie swojej tezy.
W tej pracy nie zamierzam rozwodzić się nad istotą tego sporu. Zarówno (Możajscy)-Możarowscy, jak też Kapituła Wileńska swój tytuł własności do Kamieńszczyzny wywodzili z posiadanych przez siebie dokumentów. R. Podberski [13] najprawdopodobniej sam przeprowadził śledztwo w sprawie sporu M-M z Kapitułą. Jego publikacja zawiera bowiem zarówno relację M-M, jak też Kapituły; cytuje obficie dokumenty, na jakie powołują się obydwie strony; dokonuje ich samodzielnej, krytycznej analizy. O wiarygodności Podberskiego świadczy np. fakt, iż nie wiedział kim była Owdotia Możajska (nee Czartoryska), którą w swej relacji zowie jako „Owdotją Andrzejową” (tj. żoną Andrzeja (Możajskiego) –A.B.), uważając zresztą słusznie, iż jej postać jest kluczowa w całym sporze. Osobiście przychyliłbym się do hipotezy Podberskiego, iż Kapituła Wileńska otrzymała Kamieńszyznę w darze na skutek pomyłki kancelarii Kazimierza Jagiellończyka, albo też na skutek nieporozumienia językowego. Kapituła bowiem dysponowała prawem własności do dóbr ziemskich „Uborć” (od rzeki o tej samej nazwie – A.B.). W praktyce, w terenie mogło się okazać, że „Uborć” i „Kamieńszczyzna” albo są ze sobą tożsame, albo też w znacznym stopniu się ze sobą pokrywają. Obydwie strony sporu wzajemnie oskarżały się o fałszerstwo dokumentów.
Abstrahując od istoty samego sporu należy tu podkreślić, iż istniał on przez blisko dwa wieki, odciskając przeważnie krwawe piętno na losach rodu M-M.
W 1620r. korzystając z zamieszania wywołanego wojną z Turcją Kapituła Wileńska zagarnęła prawie całą majętność M-M. W 1648r. Iwan Stefanowicz M-M złożył skargę na przyłączenie do ziem Kapituły Słoweczna.
W 1658r. Kapituła najechała zbrojnie na dobra Możary i nakazała płacić M-M ciężary, tak jak chłopom. W związku z tym Demian Iwanowicz M-M wniósł skargę do Urzędu Grodzkiego w Łucku w 1659r. W tym czasie spaliły się wszystkie akta powiatowe Województwa Kijowskiego, i Kapituła zaczęła nawet kwestionować szlachectwo M-M. Poszkodowani zamierzali udać się ze skargą na sejm koronacyjny Jana III. Kapituła wysłała do Możarów zbrojnych pod wodzą niejakiego Zgierskiego, który dokumenty rodowe przemocą wydarł, wielu poranił, a zabił Łazarza i Tyta M-M.
Po skardze złożonej przez M-M w Żytomierzu zostali uwięzieni Demian, Józef, Jakub, Paweł i Bazyli M-M. W 1713r. Demiana, Józefa i Bazylego bito nieznośnie i wtrącono do lochu za to, że podawali się za szlachtę na sejmikach. W 1720r. Jakub doświadczył przykrości za wysyłanie dzieci do nauki.
W 1754r. do Warszawy udał się Hieronim M-M i wyrobił sobie glejt w Nuncjaturze Apostolskiej. Na życie Hieronima dybano bez przerwy. Urządzano zasadzki na drogach. Zamiast Hieronima pochwycono i aresztowano starca Jana M-M. W 1755r. M-M uzyskali korzystny wyrok sądu. Z więzienia wypuszczono Piotra, Józefa i Kondrata M-M. Wyrok ten nie został przez Kapitułę uznany, ale został wyegzekwowany zbrojnie przez M-M przy pomocy okolicznej szlachty. Zajęli oni wtedy część ziem, odebranych im wcześniej przez Kapitułę.
Rok 1756 stanowi cezurę w historii Rodu, pieczętując ich klęskę. W lutym 1756r. Kapituła uzyskała w Trybunale Głównym W.Ks.Lit. wyrok na M-M, między innymi za zajazd z 1755r. W tym miejscu należy wspomnieć, że status terytorialny ziem wokół Słoweczna i Możarów był nie uregulowany aż do decyzji Sejmu Rzeczpospolitej z roku 1764. Zarówno M-M, jak też okoliczna szlachta byli przekonani, iż ziemie te leżą w Powiecie Owruckim Królestwa Polskiego. Wszelkie pozwy sądowe lub skargi były przez M-M składane i rozpatrywane przez sądy w Kijowie, Łucku lub Żytomierzu. Kapituła Wileńska jednakże najwyraźniej dopięła swego, i Kamieńszczyzna została włączona do odległego Powiatu Mozyrskiego, stając się w ten sposób ziemiami granicznymi Wlk. Ks. Lit. Na marginesie – na Sejmie 1764r. posłowie Ziemi Kijowskiej atakowali imiennie biskupa wileńskiego za gwałt zadany M-M [15].
Biskup wileński Michał Zienkowicz przekonał też księcia hetmana Michała Radziwiłła („Rybeńko”), iż w jego dobrach zbuntowali się chłopi, którzy wraz z Kozakami wszczęli rebelię. Ze względu na to, iż ta akcja księcia hetmana była jedyną akcją wojenną w jego karierze, pamięć o niej przechowała się zarówno w jego biografiach [16], jak też w różnych dokumentach, znanych historykom [17 - 19]. W zależności od źródła, wojska W.Ks. Lit. są szacowane na 2-5 tysięcy żołnierzy, natomiast M-M i okolicznej szlachty, którzy stawili im czoła – odpowiednio na 3 do 5 tysięcy. Trudno więc to starcie nazwać bitwą. Raczej regularną wojną (w przeciwieństwie do M-M, wojska W.Ks.Lit. były wyposażone w działa, które ostatecznie przesądziły o wyniku kampanii).
Opis wydarzeń, najprawdopodobniej unikalny, podaję za M-M, których relacja została opublikowana przez R. Podberskiego [13]. Żołnierze litewscy, wśród których była zarówno regularna, ordynacka piechota, jak też nieregularne oddziały Wołochów i Kozaków [19], byli tak pewni swojej przewagi technicznej i wyszkolenia, że na początku zaniedbali niezbędnej ostrożności. Na czoło kolumny wojsk wysforowała się kompania, która wpadła w zasadzkę, i prawie w całości została wystrzelana. Dowodzący wojskami regimentariusz Dionizy Poniatowski, wraz z kilkoma zaledwie żołnierzami ledwo uniósł głowę z pola. Zapewne go to bardzo rozzłościło, o czym świadczą następne wypadki. Żołnierze litewscy nie zaniedbali jednak już dalszych środków ostrożności; dalszą część kampanii prowadzili zgodnie z zasadami sztuki wojskowej. Poczekali na działa, „wyrównali szyki”. W Wielką Środę 1756r. atak rozpoczęli od ostrzału z dział. Kilka tysięcy strzelb szlachty zagrodowej nie mogło im stawić skutecznego oporu, który w czasie jednodniowej bitwy został złamany.
Rzeź, jaka się po bitwie odbyła, a której fakt został również odnotowany jako przykład niesłychanego wprost barbarzyństwa przez polskich historyków (I. Rychlikowa [17]), może być jedynie wytłumaczona wzburzeniem Poniatowskiego. Pokonanych wbijano na pal lub wieszano, zwłoki bezczeszczono (wywleczono do lasu na pożarcie przez dzikiego zwierza), zniszczono cmentarz rodu w Możarach. I. Rychlikowa pisze o wycieraniu napisów na nagrobkach. Oglądając osobiście w 1999r. tzw. stary cmentarz w Możarach przypuszczam, że zostały one jednak porozbijane (na cmentarzu są liczne „kurhany” przysypane ziemią, i jedynie fragmenty nagrobków z napisami po polsku). Po bitwie lub nawet pod jej koniec wielu M-M w panice uciekło z Możarów, aby uniknąć swego losu. Zapewne wielu z nich do Możarów już nie powróciło.
Pastwiono się też nad M-M poza Możarami. W Słowecznie zabito Gabriela M-M. Jego brzemienną żonę, Apolonię Szwab, Kozacy tak długo tłukli kijami, aż poroniła.
W opisie u Podberskiego wśród zabitych wymienieni są Antoni, Filip, Jakim i Józef M-M. Żołnierze litewscy zabili też kilka panien M-M, oraz powyżej wspomniane dziecko Apolonii M-M. Teodora, Leona i Gabriela M-M zakuto w kajdany. 4.05.1756r. Hieronim M-M wniósł skargę do Urzędu Grodzkiego Łuckiego na ten napad. Mocą wyroku Trybunału Głównego Wlk. Ks. Lit., w/w M-M aresztowani przez żołnierzy litewskich, zostali uwolnieni.
W 1766r. M-M wyrobili w Trybunale Koronnym nowy dekret, na mocy którego Urząd Grodzki Żytomierski winien Kamieńszczyznę w dzierżawienie im podać. Szlachta wraz z przedstawicielami władz najechała Kamieńszczyznę, wypłoszyła ludzi Kapituły, a następnie oddała ją M-M. Kapituła ten stan rzeczy zaczęła kwestionować na drodze prawnej (w biografii biskupa Massalskiego [20] z tego okresu widnieje wzmianka : „ ... Biskup był nieprzejednany wobec jakichkolwiek przejawów nieposłuszeństwa włościan, bezwzględnie tłumiąc wszelkie bunty chłopskie i zbrojnie znosząc zorganizowane rebelie. Gdy w 1769r. zbuntowali się chłopi ze wsi Możary, Biskup dnia 4 X tego roku, gdy rebelia rozszerzała się, ogarniając też biskupi majątek Kamieńszczyzna, uznał za stosowne, nie roztrząsając przyczyn owego buntu, zasięgnąć rady Kapituły i zapytać szacowne gremium, jak ma się zachować : czy uderzyć na buntowników zbrojnie i stłumić powstanie w sposób krwawy, czy też poskromić rebelię w sposób łagodniejszy, ale w realizacji bardziej kosztowny, mianowicie obległszy Kamieńszczyznę i nie dopuściwszy posiłków, zmusić zbuntowanych chłopów do uległości, a następnie wymierzyć im surowe kary. Trzeciego rozwiązania Książę-pasterz, człowiek przesiąknięty oświeceniowymi ideałami równości i tolerancji, fizjokrata z przekonania, nie przewidywał”). Książę-pasterz rzeczywiście uderzył. Oblężenie Możarów trwało 9 dni i nocy. Po zakończeniu oblężenia jednego M-M żywcem spalono na stosie.
M-M będąc pewnymi iż nie zaznają spokoju, dokonali sprzedaży swoich dóbr podkomorzemu owróckiemu Pauszy, który te dobra własnymi siłami przez kilka lat utrzymał (Pausza jednak za te dobra im obiecanej kwoty nie zapłacił). Kapituła jednakże uzyskała dekret Sądu Sejmowego na rewindykację dóbr zajętych oficjalnie przez Pauszę.
W 1773r. przy pomocy wojska i dział, w celu windykacji tego wyroku napadnięto mieszkańców Możarów, wielu zabito, domy, kościół i cerkiew spalono. Żołnierze litewscy powiesili również obydwu duchownych, którzy wstawili się za pokonanymi. Ta ostatnia zbrodnia żołnierzy litewskich była zapewne „wypadkiem przy pracy”. Pomimo tego, iż tamta epoka nie należała do najbardziej pokojowych, a zwyczaje były nieco różne od obecnych, żołnierze litewscy zapewne nie otrzymali od biskupa Massalskiego żadnych instrukcji ani przyzwolenia na zabijanie księży, a już zwłaszcza księdza katolickiego.
Na marginesie, cerkiew w Możarach „nie miała szczęścia”. Poważnie uszkodzona w 1756r., spalona w 1773r., została odbudowana i przetrwała do 1938r., gdy na polecenie władz komunistycznych została rozebrana.
Kościoła katolickiego najprawdopodobniej w ogóle nie odbudowano. Jeżeli wierzyć Czajkowskiemu [14], stary Szymon Możarowski, którego Czajkowski podobno znał osobiście, będąc (rzymskim) katolikiem, w wieku 84 lat (!) co niedziela jeździł konno do odległego o 28 km Owrucza, aby uczestniczyć we mszy albo u katolickich Dominikanów, albo u grekokatolickich Bazylianów. Według Czajkowskiego (w 1813r.) tak postępowała cała owrucka szlachta, tj. nie stanowiło dla niej różnicy chodzenie na mszę niedzielną raz do Bazylianów, a innym razem do Dominikanów. Gdyby w Możarach w tym czasie był kościół katolicki, to wiekowy Szymon zapewne nie musiałby się telepać na koniu do odległego Owrucza.
Zajazd z roku 1773 był jednak już ostatnim konfliktem zbrojnym Kapituły z M-M. Ich opór zbrojny został w tym roku ostatecznie złamany. Nie oznacza to jednak, że nie podejmowali oni żadnych akcji, mających na celu rewindykację praw do swoich włości. Miały one jednak wyłącznie charakter prawny lub propagandowy. Z herbarza S. Uruskiego [21], a także z dokumentów żytomierskich [4, 5] wynika, że w 1775r. została wyznaczona komisja rządowa dla rozpatrzenia sporu M-M z Kapitułą Wileńską. Komisja ta rozstrzygnęła spór na niekorzyść M-M, od czego ci odwoływali się na drodze sądowej. Zresztą w 1775r. Kapituła postanowiła sprzedać swoje dobra, będące przedmiotem sporu, biskupowi Massalskiemu (po jego śmierci w Warszawie w roku 1794, otrzymała je w spadku ks. de Ligne (nee Massalska), a od niej jej małżonek hr. Wincenty Potocki). Na marginesie, transakcja ta, tj. sprzedaż Kamieńszczyzny i jej dalsze losy po roku 1775 nie są znane księdzu Kasabule [20]. Hr. Potocki traktował M-M nie lepiej, a być może nawet gorzej, niż traktowali ich urzędnicy Kapituły. Zapisał ich jako swych poddanych (chłopów), wielu wysłał „w sołdaty”. W żytomierskim archiwum istnieje dokument napisany po polsku (!) w roku 1819 przez dowódcę Garnizonu Taurydzkiego (Krymskiego) do Wołyńskiego Deputackiego Zgromadzenia Szlacheckiego, w którym informuje on Zgromadzenie, iż hr. W. Potocki podesłał im rekruta z Możarów o nazwisku „Sapotiuk”, który jednakże po przybyciu przedstawił pisemne zaświadczenie od ojca i stryjów, zapisanych przez Zgromadzenie jako szlachcice Możarowscy w Księdze Rodosłownej Guberni Wołyńskiej.
Na szczęście co najmniej kilkoro M-M przed 1775r., i to zapewne tych najbardziej zaradnych życiowo, a ponadto – co bynajmniej nie jest tu nieistotne – „piśmiennych”, wyprowadziło się z Możarów do Żytomierza i Krzemieńca, z których składali kolejne pozwy sądowe do sądów cywilnych Łucka i Żytomierza. Skończyło się to w sposób następujący. W 1805r. Główny Sąd Cywilny Guberni Wołyńskiej uznał się za niekompetentnego do rozstrzygnięcia sporu i przekazał go bezpośrednio do Senatu Cesarstwa Rosyjskiego. W 1819r. Rada Państwa wydała w tej sprawie opinię, a 19.01.1820r. Senat wydał ukaz, zgodny z opinią Rady Państwa.
Zanim przejdę do omówienia ukazu Senatu, zmuszony jestem tutaj do opisania wątku związanego z weryfikacją szlachectwa M-M. Po trzecim rozbiorze Polski władze carskie zarządziły weryfikację tytułów szlacheckich na Litwie, Białorusi oraz w trzech guberniach (Wołyńska, Kijowska i Podolska) utworzonych na terenach ukraińskich. Należy tu uczciwie stwierdzić, że w przeciwieństwie do zaborów pruskiego i austriackiego, w którym władze prawie natychmiast usunęły język polski z Uniwersytetu Jagiellońskiego i zastąpiły go łaciną, na ziemiach włączonych do Rosji w praktyce nie zaszły żadne zmiany. Cywilna administracja prawie w 100 % składała się z polskich szlachciców; język polski był językiem urzędowym (również w sądach) oficjalnie do 31.12.1832r. (w praktyce na Litwie i w Białorusi do ok. 1835-1840r.); sądy na „ziemiach polskich” w przeciwieństwie do „Rosji właściwej” stosowały prawa albo Królestwa Polskiego (Ukraina), albo też W.Ks.Lit. (Litwa, Białoruś). Przez niedopatrzenie władz carskich, co zresztą osobiście rozsierdziło Cesarza, prawo polskie było stosowane w Kijowie do końca 1840r.; bez problemów (również po 1832r.) rozwijał się Uniwersytet Wileński, stanowiący niejako promieniujący ośrodek polskości. Francuski profesor Daniel Beauvois, który na prośbę Prezydenta Francji otrzymał od L.I. Breżniewa osobisty glejt, gwarantujący mu prawo do kwerendy w archiwach historycznych b. ZSRR, i którego współpracownicy w archiwach ukraińskich spędzili kilka lat oglądając dokumenty, których ani przed nimi, ani też po nich żadne oczy nie widziały, potwierdził, iż ukraińscy chłopi widząc, że na Ukrainie w dalszym ciągu rządzą „polscy panowie” zaczęli przechodzić na katolicyzm i posyłać swoje dzieci do polskich szkół parafialnych. Osobiście w dokumentach archiwalnych zetknąłem się jedynie z trzema nazwiskami policjantów – polskich szlachciców.
Weryfikacja tytułów szlacheckich odbywała się (po polsku) od roku 1796. Faktycznie jednak dopiero ok. 1802r. do odpowiednich gubernialnych Deputackich Zgromadzeń Szlacheckich zaczęły masowo napływać wnioski od szlachty, w tym od M-M. 17.12.1802r. do Marszałka szlachty owruckiej, nomen omen hr. Stanisława Potockiego, wpłynął wniosek od Teodora Tymofieja M-M, mieszkańca ujazdu (powiatu) krzemienieckiego, który w tym wniosku przedstawił swoje kompletne drzewo genealogiczne od kniazia Iwana Andrejewicza Możajskiego, wnuka Św. Dymitra Dońskiego (a więc i od Ruryka). Decyzją WDZSz nr 1651 M-M zostali wpisani do 6-tej części Księgi Rodosłownej Guberni Wołyńskiej (osoby, które przy pomocy dokumentów mogły wykazać pochodzenie szlacheckie przed 1685r., zwykle pochodzenia książęcego (Tatarzy, Rurykowicze, Gedyminowicze), nie posiadający jednakże formalnego prawa do tytułu). Odwołując się do Senatu, M-M byli więc formalnie uznani za szlachtę, co kwestionował hr. W. Potocki, krewny Marszałka szlachty owruckiej.
W czasie blisko 15-letniego postępowania przed Senatem (M-M wytracili na to majątek – prawie 3000 rubli) obie strony oskarżyły się o fałszerstwo dokumentów. Hr. Potocki oskarżył M-M, że ci dostarczyli Senatowi wyłącznie odpisy z dokumentów, które być może w ogóle nie istnieją. M-M zrewanżowali się hr. Potockiemu tym, że jeden z jego dokumentów jest też odpisem, drugi (oryginał) jest tak zniszczony, że nawet nie wiadomo czego i kogo dotyczy, a trzeci (też oryginał) jest ewidentnie sfałszowany (donacja Aleksandra Jagiellończyka dla Kapituły Wileńskiej z 1500r. została podpisana przez świadków, wojewodę wileńskiego i hetmana litewskiego, którzy w tym czasie siedzieli w Moskwie w więzieniu jako jeńcy wojenni (Senat też to zauważył)). Senat uznał, że wobec sprzecznych oświadczeń obu stron i dokumentów wzajemnie sobie przeczących, nie jest możliwym ustalenie w 19. wieku faktycznego statusu własnościowego Kamieńszczyzny z początka 16. wieku. Formalnie więc Senat pozbawił obie strony prawa własności do Kamieńszczyzny. Komu więc Senat przekazał Kamieńszczyznę ? Hr. Potockiemu, następcy prawnemu Kapituły Wileńskiej. Uznał bowiem, że słusznie lub nie, to oni faktycznie władali tymi ziemiami przez ostatnie 200 lat.
19.01.1820r. Senat w obecności wszystkich swoich departamentów, w tym Heroldii, większością głosów uchwalił ukaz (zatwierdzony później przez Mikołaja I), którego dość makiawellistyczna treść w przybliżeniu brzmi następująco : 1/ M-M, którzy wnieśli sprawę zostają uznani za szlachtę w sposób ostateczny i niepodważalny, 2/ Ziemie zwane „Włością Słoweczańską” lub „Kluczem Słoweczańskim”, a które wcześniej były nazywane „Kamieńszczyzną”, stanowią własność hr. W. Potockiego, 3/ Z ziem hr. Potockiego wyłącza się jednakże zagrody i domy albo posiadane, albo też użytkowane przez M-M, które stają się ich osobistą własnością, 4/ Gubernator Wołyński zostaje zobowiązany do powołania specjalnej komisji, która rozstrzygnie wszystkie kwestie praktyczne.
Taka komisja pod kierownictwem podkomorzego owruckiego Baranieckiego, a mająca w swoim składzie również sędziów Stefańskiego i Bajkowskiego, w styczniu 1822 rozpoczęła w Możarach swoją działalność. W ciągu kilku miesięcy komisja przestudiowała setki dokumentów, przesłuchała 20 świadków M-M i 24 świadków hr. Potockiego; następnie podjęła decyzję o limitacji gruntów należących do M-M oraz ustaliła listę osób, członków rodu M-M, mających prawo do szlachectwa. Od decyzji tej komisji do gubernatora wołyńskiego odwołali się zarówno M-M, jak i hr. W. Potocki. Dlatego funkcjonowały po sobie łącznie 3 komisje, w podobnym składzie osobowym. Ostateczna decyzja, zatwierdzona wyrokiem Głównego Sądu Cywilnego Guberni Wołyńskiej 19.07.1829r, była dla hr. W. Potockiego miażdżąca. Ze wstępnie określonego przez gubernatora wołyńskiego obszaru spornego, hr. Potocki otrzymał niespełna 36 włók, a M-M 501 włók, 14 morgów i 200 prętów (nieco ponad 9000 ha). Na korzyść hr. Potockiego (w przeciwieństwie do M-M) nie chciał zeznawać ani jeden szlachcic. Na swoich świadków hr. Potocki powołał wyłącznie własnych chłopów pańszczyźnianych. Ci, zmuszeni do złożenia przed sądem zeznań pod przysięgą, jak jeden mąż zasłonili się niepamięcią, nie złożyli więc zeznań ani przeciwko, ale też i nie za wersją prezentowaną przez hr. Potockiego. Zapewne Sąd to właściwie ocenił. Moim jednakże zdaniem, wyrok Sądu nie byłby dla M-M tak korzystny (otrzymali oni w praktyce większość Możarów wraz z przyległościami, stając się w tej części Wołynia „kolektywnym magnatem”), gdyby byli oni tak zupełnie drobnymi szlachcicami, jak to się przedstawia w herbarzach.
Tak zakończyła się walka Rodu Możajskich-Możarowskich o ziemię i o uznanie szlachectwa. Sukcesem tylko połowicznym. Nie uznano ich praw do Kamieńszczyzny (a tym samym prawdopodobnie do tytułu książęcego). Dano im jednak ziemię (zwykle po ok. 10-15 ha na jedną rodzinę), prawo do pożytków ze wspólnego lasu (który nie został podzielony), oraz prawo do szlachectwa. Czy M-M mogli wygrać z hr. Potockim, generałem Wojsk Polskich, Podkomorzym, ... itd., posiadającym koneksje w St. Petersburgu ? Zapewne nie. Jest jednak też faktem, iż władze rosyjskie nie do końca uznały roszczenia hr. Potockiego. Zmusiły go więc do tolerowania na swoim terenie również innych właścicieli ziemskich, wprawdzie drobnych, ale formalnie posiadających takie same prawa jak i on sam (słynne „szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie”).
Ród Możajskich-Możarowskich należy do tej gałęzi polsko-ukraińskiej szlachty, jaka posiada niepolskie korzenie (mniej więcej połowa szlachty ukraińskiej posiada polskie korzenie – są to z reguły potomkowie osadników polskich z przełomu 16. i 17. wieku). Jednakże jak prawie cała ukraińska szlachta politycznie poczuwali się oni zawsze do polskości. Wielu na co dzień i nie tylko „w urzędzie” mówiło po polsku. Większość M-M jak wynika z dokumentów archiwalnych była wyznania prawosławnego (albo wcześniej greko-katolickiego). Niemała jednak liczba osób legitymowała się świadectwami urodzenia wystawionymi przez parafie katolickie z różnych części Ukrainy. Na pewno co najmniej do połowy 19. wieku język rosyjski był w Możarach nie używany. Najlepiej świadczą o tym wnioski po roku 1832, z konieczności sporządzane po rosyjsku, zwykle przez pisarzy gubernialnych, działających również w imieniu dość majętnych Możarowskich, których trudno jest podejrzewać o analfabetyzm. Faktyczna rusyfikacja tej ziemi nastąpiła moim zdaniem dopiero w czasach bolszewickich, a ściślej jeszcze później – stalinowskich. Niestety nie znam relacji z życia codziennego mieszkańców Możarów i okolicy od połowy 19. wieku. Jak wielu z nich zachowało język polski ? Dane nt. liczby katolików zamieszkujących te ziemie prezentowane przez Cerkiew prawosławną i Kościół katolicki są różne, aczkolwiek na pewno była tu przewaga ludności prawosławnej. Jednakże o przywiązaniu do polskości może świadczyć np. rodzina Władymira Uljanowicza (faktycznie Władysława Julianowicza) Możarowskiego z Chodorkowa (Rejon Popelniański), którego męscy przodkowie żenili się wyłącznie z polskimi szlachciankami. Ojciec Władymira, Julian Cyprianowicz, został zamordowany przez NKWD między innymi za to, że „zapomniał” zdjąć rodzinnego herbu (Łada) ze ściany. Brat Władymira, Marcin, za obronę Stalingradu został odznaczony przez władze sowieckie. Następnie jednak wstąpił do armii gen. Berlinga, przeszedł z nią cały szlak bojowy do Warszawy i Berlina. Po wojnie został (zapewne przymusowo) wcielony do Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i 19.09.1946r zginął pod Krakowem w potyczce z oddziałem NSZ (jest pochowany w Katowicach). Wielu Możarowskich z Ukrainy, z którymi utrzymuję kontakt twierdzi, „że ich dziadek był Polakiem”. Niezwykle skomplikowane są losy ś.p. Aleksego Możarowskiego z Możarów (zmarł w Toronto w 2002r.), który jako żołnierz Armii Czerwonej najpierw dostał się do niemieckiej niewoli, następnie został z niej zwolniony i stał się członkiem ukraińskiej policji, z oczywistych względów uciekł na Zachód wraz z cofającymi się Niemcami, zapewne został następnie przymusowo wcielony do niemieckiego wojska, pod koniec 1944r. dostał się do amerykańskiej niewoli, aby w końcu wylądować ... w I Polskim Korpusie, gdzie dosłużył się stopnia kaprala.
Nieco odrębną kwestią od poczucia narodowości jest poczucie i pielęgnowanie tradycji szlacheckich. Znany jest udział co najmniej jednego Możarowskiego w Powstaniu Styczniowym (najprawdopodobniej Feliks), który został zamordowany w maju 1863r. w czasie słynnej rabacji w Sołowiówce na Wołyniu. W tym temacie brak jest jednak istotniejszych spisanych relacji, aczkolwiek o jednej z nich należy tutaj wspomnieć. W 1929r. w Możarach założono kołchoz. Sądząc po nazwiskach założycieli byli to w znakomitej większości chłopi. W 1933r. presja władz na wstąpienie do tego kołchozu przez pozostałych prywatnych farmerów, i to nie wyłącznie powodowana Głodem, była już na tyle silna, że nie oparły się jej nawet najbardziej zatwardziałe „elementy reakcyjne”. Jednakże „elementy” te, sądząc po nazwiskach prawie sami szlachcice, zamiast potulnie wstąpić do istniejącego kołchozu, założyły swój własny kołchoz – można by powiedzieć – „arystokratyczny”. Zapewne nie było to niezgodne z prawem, gdyż aż do 1950r. w Możarach funkcjonowały obok siebie dwa kołchozy [22]. Należy też nadmienić, iż w cytowanej kronice Możarów ([22]) podano tylko jeden przykład oporu przeciwko władzom sowieckim tuż po rewolucji bolszewickiej : w roku 1924 szefem miejscowej „bandy reakcjonistów” był nie wymieniony z imienia Możarowski, który mieszkał kątem u rodziny żydowskiej, z którą zresztą współdziałał w „swej reakcyjnej walce przeciwko prawowitej władzy (radzieckiej)”.
2. Niewyjaśnione kwestie i pytania
Członkowie Rodu zamieszkujący Gubernię Wołyńską używali nazwiska „Możajski-Możarowski” albo „Możaj-Możarowski („Możaj” jest dawnym określeniem rosyjskiego miasta „Możajska). Używali też oni, jak wynika z dokumentów archiwalnych, albo herbu Dąbrowa, albo też herbu Pogonia Tertio (herb dawnych książąt Możajskich), który jest znany jedynie z czterech opisów, w tym dokonanego przez Teodora Tymofieja M-M w jego wniosku do Wołyńskiego Deputackiego Zgromadzenia Szlacheckiego (nagi (bez zbroi) jeździec na koniu, zwrócony w prawo). Najprawdopodobniej jednak herb książąt Możajskich może być bardziej trywialny : nagi jeździec powinien być faktycznie Św. Jerzym.
Po rewolucji bolszewickiej nazwisko „Możajski-Możarowski” jest moim zdaniem nie spotykane. Zapewne prezentowałoby się ono zbyt „pretensonalnie” w stosunku do nowych władz rewolucyjnych. Członkowie rodu M-M na Wołyniu przyjęli więc zapewne nazwisko „Możarowski” (rzadziej „Możajski”). Natomiast w Uzbekistanie „przechowała się” do dziś rodzina „Możaj-Możarowski”.
Liczni członkowie Rodu w Guberni Kijowskiej do czasów rewolucyjnych używali nazwiska „Możarowski”, za wyjątkiem Franca Fomicza Możajskiego-Możarowskiego, który posiadał ziemie również w Guberni Wołyńskiej. Za wyjątkiem Franca, używali oni głównie herbu Łada (rzadziej i innych : Rogala, Łabędź).
Dlaczego jedni (Możajscy)-Możarowscy używali herbu Dąbrowa, a inni Łada (w obu herbach w centrum umieszczona jest podkowa), pozostaje dotychczas nierozstrzygnięte.
Innym problemem – paradoksalnie – jest pochodzenie szlachty, która już w 19. wieku nosiła wyłącznie nazwisko „Możajski”. Liczba osób o takim nazwisku w Rosji, na Ukrainie i w świecie, jest zdecydowanie mniejsza (szacunkowo 5 %) od liczby osób posługujących się nazwiskiem „Możarowski”. W Polsce, gdzie dysponuję ścisłymi danymi, żyją 4 rodziny Możarowskich i dwie pojedyncze osoby (łącznie 39 osób). Także 9 osób o nazwisku „MożErowski”. Wszystkie one bez wyjątku pochodzą albo z Ukrainy, albo z Galicji, która w 1945r. została włączona do Ukrainy. Natomiast żyje tylko jedna rodzina Możajskich (obecnie 3 osoby), wywodząca się z Ułazowiczów k. Baranowiczów na Białorusi.
W szczególności tajemnicą jest pochodzenie rodu Aleksandra Fiodorowicza Możajskiego (1825-1890), rosyjskiego admirała (jego ojciec był również admirałem) i twórcy pierwszego rosyjskiego aeroplanu. Nie ma już obecnie potomków A.F. Możajskiego w linii męskiej. We Francji (a także w Rosji) żyją natomiast potomkowie Mikołaja, brata Aleksandra. Głównym ich przedstawicielem jest Michel Alekseevich Mojaisky, który zresztą od wielu lat zajmuje się genealogią i historią ich rodu. Pan Michel od swoich dziadków wie, że kwestia pochodzenia ich rodu od dawnych książąt Możajskich była w ich środowisku dyskutowana, ale ostatecznie nikt nie podjął kroków mających na celu oficjalną restytucję tytułu książęcego. Możajscy więc pozostali oficjalnie szlachtą nie utytułowaną, w hierarchii szlacheckiej stojąc niżej od baronów. Na domiar złego nie znają własnego herbu. A w rodzie tym było wielu wojskowych odznaczonych wysokimi orderami rosyjskimi, zdarzały się małżeństwa z utytułowanymi szlachciankami.
Właśnie to ostatnie może
przemawiać za książęcym pochodzeniem rodu Możajskich. W Polsce przed- i
porozbiorowej małżeństwa utytułowanych szlachciców z nieutytułowanymi szlachciankami
zdarzały się nawet dość często. Ale w drugą stronę ta reguła nie funkcjonowała.
Wyjście za mąż przez utytułowaną szlachciankę za nieutytułowanego szlachcica
zawsze stanowiło afront dla jej ojca i braci, było poczytywane za mezalians, i
wywoływało ostracyzm ze strony środowiska szlacheckiego. Znam z opowiadań moich
znajomych dwa takie przypadki z (końca 19. wieku). Jeden zakończył się tym, że
rodzina na zawsze wyrzekła się panny; w drugim przypadku małżonka zawsze
traktowano jako intruza w rodzinie. Jakie były tu zwyczaje w Rosji etnicznej –
nie jestem tego do końca pewien – ale najprawdopodobniej podobne jak w Polsce i
w Litwie.
Przed 1820r. w St. Petersburgu, w którym mieszkali (lub często przebywali) Możajscy, zostały, jak wspomniano powyżej, złożone przez M-M odpisy dokumentów rodowych, odpisy pozwów sądowych przeciwko Kapitule Wileńskiej, rejestry ludności, itp., wraz z ich tłumaczeniem na język rosyjski, dokonanym przez urzędnika Głównego Sądu Cywilnego Guberni Wołyńskiej. W oparciu o nie Senat wydał swój salomonowy ukaz. Dość zresztą specyficzny. Z dostarczonych Senatowi dokumentów, a przede wszystkim z oświadczeń samych M-M wynikało, iż pochodzą oni od dawnych książąt Możajskich. Albo więc kłamali (byłaby to rzeczywiście wielopiętrowa intryga, wymagająca znajomości nawet drugorzędnych faktów historycznych, oraz perfekcyjnej niemal umiejętności odpowiedniego fałszowania setek dokumentów), albo też mówili prawdę. Jeżeli kłamali, to Senat powinien odsądzić ich od czci i wiary, a nie uznawać za szlachtę. Jeżeli mówili prawdę, to powinien uznać ich za książęta. Być może jednak Senat uznał ich wersję za wielce prawdopodobną, aczkolwiek nie udokumentowaną w należytym stopniu (należy ponownie wspomnieć o tym, że znaczna część rodowych dokumentów została M-M skonfiskowana przez urzędników Kapituły Wileńskiej); biorąc jednakże pod uwagę również to, że kilku M-M służyło w wojsku (byłego) Królestwa Polskiego w randze oficerskiej (Walenty Olimpiusz M-M został osobiście przez Tadeusza Kościuszkę mianowany majorem), jego ukaz był – można powiedzieć – „zgniłym kompromisem”. Nie był on do końca satysfakcjonujący dla M-M, ale też na pewno wprowadził w zakłopotanie hr. W. Potockiego, któremu (bez odszkodowania) nagle „wyparowała” szacunkowo 1/3 posiadłości.
Tytuł książęcy oficjalnie nadany (posiadany) - tytułem, a pochodzenie książęce – pochodzeniem. Są to moim zdaniem dwie odrębne kwestie. Z tytułem książęcym M-M mogli być podejmowani na Dworze carskim. Bez tytułu, ale z powszechnie uznawanym pochodzeniem książęcym, mogli być partią małżeńską dla rodów utytułowanych, nie stanowiąc dla nich (mezaliansowego) obciążenia.
Powstaje ponadto kwestia – jeżeli nie od dawnych książąt Możajskich, to właściwie od kogo (czego) pochodzi nazwisko „Możajski” ? Niewątpliwie od Możajska pod Moskwą.
Możajscy teoretycznie mogą pochodzić od kniaziów możajskich z linii smoleńskiej, tj. od Fiodora Rościsławowicza Smoleńskiego (także Jarosławskiego i Możajskiego – 13 wiek). Jednakże wydaje się, że już żaden z jego potomków w 1. połowie 14. wieku nie używał tytułu kniazia możajskiego, zwłaszcza że Możajsk został oficjalnie włączony (w roku 1303) do Księstwa Moskiewskiego. Mogą też pochodzić od ostatniego z kniaziów możajskich rezydujących w Możajsku (1481-1491), tj. od Andreja Uglickiego. Jednakże i tu wydaje się, że nie używał on w ogóle przydomka „Możajski”. W obu tych przypadkach w zapisach historycznych znika jednak nazwisko „Możajski” (oczywiście poza Iwanem Andrejewiczem Możajskim i jego potomkami); pojawia się ono ponownie na przełomie 18 i 19 wieku u kilku znanych osób, w tym u Timofieja Iwanowicza Możajskiego, dziadka admirała A.F. Możajskiego. Czy nazwisko „Możajski” mogło „zniknąć” na kilka wieków i pojawić się ponownie dopiero w końcu 18 wieku ? Wydaje się to wątpliwe. Brak jest jakichkolwiek przesłanek dla przyjęcia takiej tezy. Stąd jest bardzo wątpliwe, aby admirał A.F. Możajski był potomkiem albo Fiodora Rościsławowicza Smoleńskiego, albo też Andreja Uglickiego.
A czy mógł on być potomkiem osoby, która w ogóle nie była spokrewniona z żadnymi kniaziami możajskimi ? To jest na przykład kogoś, kto po prostu długo mieszkał w Możajsku ? Ale czy zwykły szlachetka, nawet po długim zamieszkiwaniu w Możajsku, mógł pozyskać nazwisko od tego miasta ? Dodajmy Możajska, który nie był własnością prywatną, lecz państwową. Wydaje się to zupełnie niemożliwe. Po ucieczce Iwana Możajskiego z Możajska w roku 1454, Księstwo Możajskie istniało oficjalnie do roku 1493 [23], kiedy zostało ostatecznie zlikwidowane. Początkowo w Możajsku rządził brat stryjeczny Iwana, który być może nawet był zwany „Możajskim”. Jednakże już na pewno żaden z wojewodów władających miastem w imieniu wlk.ks.mosk., takiego nazwania (nazwiska, przydomka) nie posiadł. W herbarzu S. Uruskiego [21] w ślad za Bonieckim wymienia się w powiecie owruckim drobną szlachtę : Możarowskich i Możajskich. Owi Możajscy po bliskim przyjrzeniu się (zgadzają się numery akt i daty) okazują się być M-M opisanymi w tej pracy. Otrzymałem od znajomego z Rosji informację o zapisie w Jeparchialnych Wiedomostjach z 1880r. (prawosławnej) Diecezji w Wołogdzie, gdzie swoje (niewielkie zresztą) ziemie posiadał Aleksander Fiodorowicz Możajski, iż „ ... ród Możajskich bierze swoje korzenie od dawnych udziałów kniaziów Możajskich i Starodubsko-Siewierskich ...”. Niestety, ani ja, ani też Michel Mojaisky z Francji, jak dotychczas nie zdołaliśmy dotrzeć do oryginału tych Wiedomosti.
Należy też postawić tu sobie pytanie,
gdzie faktycznie mogła się znajdować kolebka rodu Możajskich ? Z braku ścisłych danych, można się tu
opierać tylko na fragmentarycznych wiadomościach : liczba Możajskich na
Ukrainie jest stosunkowo niewielka; na Białorusi rośnie wzdłuż linii Homel-Witebsk-Smoleńsk;
zdecydowanie największa jest w St. Petersburgu i jego okolicach. Powstaje więc pytanie : czy ród Możajskich
swoje gniazdo posiada(ł) w okolicach St. Petersburga, czy też przeciwnie -
gdzie indziej ? Gdyby białoruscy i ukraińscy Możajscy byli emigrantami z Rosji
etnicznej, to w zdecydowanej większości przypadków byliby to potomkowie
urzędników carskich, a więc powinny to być osoby wolnych zawodów
(wykształcone). Jednakże znaczna część białoruskich i ukraińskich Możajskich to
prości ludzie (lub ich potomkowie). Jest bardzo wątpliwe, aby rosyjski urzędnik
zaniedbał wychowania i wykształcenia swoich dzieci, i dopuścił do ich
"zdziadzenia". Nigdy tak się nie zdarzyło w żadnej ze znanych mi
wykształconych rodzin Możarowskich. Dlatego narzucającą się hipotezą jest
emigracja Możajskich nie z Rosji do Ukrainy przez Białoruś, lecz właśnie z
Ukrainy poprzez Białoruś w stronę stolicy (St. Petersburga). Na potwierdzenie
tej hipotezy mógłby też przemawiać fakt, iż pewna liczba wykształconych
Możajskich zaczyna się pojawiać dopiero w okolicach Witebska na Białorusi, a
jeszcze większa w okolicach Smoleńska. Są to głównie uczniowie seminariów lub
szkół prawosławnych. Zwykle jest bowiem tak, że emigrantami są osoby
najbardziej rzutkie, z inicjatywą, i właśnie one mogą zapoczątkowywać rozwój
poszczególnych rodzin inteligenckich.
Wszystko to – pośrednio – świadczy o tym, że przodkowie admirała A.F.
Możajskiego wywodzili się od wołyńskiego rodu Możajskich-Możarowskich.
Należy wspomnieć też i o innej zagadce. W białoruskim Mińsku mieszka Natalia Możajska, której dziad doskonale mówiący po polsku i po niemiecku, ok. 1920r. z nieznanych przyczyn zmienił nazwisko z „Możański” na „Możajski”. Szperając w mińskim archiwum natknęła się ona na wniosek Możańskich herbu Lubicz (tacy są uwidocznieni w herbarzach) do Mińskiego Deputackiego Zgromadzenia Szlacheckiego o potwierdzenie praw szlacheckich. Dziad Natalii był człowiekiem wykształconym i poważnym. Z jakiego powodu zmienił nazwisko ? Chyba nie po to, aby ukryć szlacheckie pochodzenie przed nowymi władzami bolszewickimi. Już prędzej zmieniłby je na np. „Możarow” lub „Możar” (takie nazwiska też są spotykane w Rosji i na Ukrainie – istnieje domniemanie, że w części przypadków mogą być one skrótami od nazwiska „Możarowski”), aby ewentualnie sugerować swoje chłopskie pochodzenie. I dlaczego z „Możański” na „Możajski” (Natalia twierdzi, że nie jest to pomyłka w jednej literce, lecz świadoma decyzja) ? Ze sprawy Możańskich u Mińskiego Deputackiego Zgromadzenia Szlacheckiego wynika, że ich przodek „zmęczony ciągłymi napadami Tatarów, porzucił braci i siostry i (około 1620 roku – A.B.) przybył na Białoruś od „strony polskiej””. A więc z Ukrainy, lub bezpośrednio z Wołynia. Ponadto skąd się wzięło nazwisko „Możański” ? Wydawało by się, że od rzeczki i wsi „Możanka” w Powiecie Borysowskim. Okazuje się jednak, że obecna rzeczka Słoweczna (przepływająca przez Słoweczno), zwała się kiedyś MAZINKA (Mażinka). Na tych terenach jednakże tak zapisywano też wyrazy „Mozinka” („Możinka”). Może więc jest to źródłosłów dla nazwiska „Możański” ?
Osoby o nazwiskach „Możarowski” lub „Możajski” posiadają jedną wspólną cechę – tendencję do łysienia od strony czoła. Nie od tyłu (tzw. „placek Św. Antoniego (tonzura)), lecz właśnie od czoła. Tendencja ta daje się zauważyć nawet u stosunkowo młodych mężczyzn. Zapewne więc dziedziczą oni wspólną cechę genetyczną. Według zgodnych poglądów genetyków, cechy genetyczne takie jak kształt głowy i inne dziedziczy się po linii męskiej. Również po linii męskiej powinny być prowadzone badania DNA mające na celu ustalenie, czy dwaj mężczyźni są, czy też nie są ze sobą spokrewnieni. Podobno zmiany (mutacje) genomu następują średnio co 500 pokoleń. Stąd badanie DNA jest potężnym narzędziem, dającym pewność ustalenia pokrewieństwa pomiędzy dwoma mężczyznami, żyjącymi nawet w zupełnie odległych epokach historycznych. Być może, że właśnie badanie DNA będzie w przyszłości jedyną nadzieją na wyjaśnienie tajemnicy rodu Możajskich, z których większość pochodzi lub mieszka w Rosji, i ich związków rodzinnych z wołyńskim rodem M-M. Ponadto, gdyby udało się odnaleźć szczątki Andrzeja Możajskiego (syn Św. Dymitra Dońskiego), który został pochowany w Soborze Archangielskim w Moskwie, a ponadto przekonać władze Cerkwi prawosławnej do wydania choćby cząstki Jego kości, wtedy zaistniałaby szansa na ostateczne i nie budzące wątpliwości rozstrzygnięcie hipotezy o pochodzeniu M-M od dawnych książąt Możajskich.
Na koniec tego rozdziału pozostawiam „łyżkę dziegciu w beczce miodu”. Na Ukrainie istnieje tylko jedna wieś o nazwie Możary, właśnie na Wołyniu k. Owrucza. Innej wsi o identycznej lub nawet podobnej nazwie nie ma ani na Ukrainie, ani też na Białorusi (www.fallingrain.com/world) . Jednakże w Rosji etnicznej istnieją aż 4 wsie o nazwie „Możary”, a ponadto kilkanaście innych o nazwie „Możarowka” lub podobnych. Większość z nich leży w pobliżu Wołgi (zwłaszcza Kazania), niektóre są na Syberii. Istnieje więc, niestety, możliwość, że zwłaszcza w Rosji mogą żyć osoby o nazwisku „Możarowski”, które z wołyńskim rodem M-M genetycznie nie mają nic wspólnego. Powstaje też pytanie : co jest jajkiem, a co kurą ? A może nazwa tych wsi rosyjskich wzięła się od Możarowskich, którzy je kiedyś zasiedlili ? Skąd takie nazwy wzięły się na Syberii ? Może od zesłańców ?
3. Teraźniejszość i przyszłość rodu Możajskich-Możarowskich
Liczba osób
żyjących obecnie w świecie, a noszących nazwiska Możarowski lub Możajski jest
trudna do oszacowania. W Możarach k. Owrucza na ok. 600 mieszkańców żyje
obecnie ok. 350 Możarowskich. Jest to i tak dużo mniej, niż ich tam żyło w
1-szej połowie 19. wieku. Zachował się raport gen. Masłowa do cara z 1838r.
Masłow wizytując wsie powiatu owruckiego stwierdził m.in., iż będąc w jednej z
wsi, liczącej ponad 1000 dusz, której mieszkańcy żyli co prawda skromnie, ale w
ich obejściach było czysto, odniósł wrażenie, iż wszyscy mieszkańcy są
członkami tej samej rodziny. Co prawda Masłow nazwy wsi nie wymienił, ale ze
spisu wsi powiatu owruckiego, dokonanego w roku 1888 przez Cerkiew prawosławną
[24] wynika, iż wsią tą nie mogła być inna wieś, jak tylko właśnie Możary.
Możary, które (nieco) przed rokiem 1888 licząc blisko 1.5 tysiąca mieszkańców,
były jedną z kilku najludniejszych wsi w Owruckiem. W pozostałych wsiach
Owruckiego zachowały się również liczne zaścianki szlacheckie, ale na pewno nie
tak liczne jak w Możarach (Beauvois [25] np. podaje największe zgromadzenia
szlachty (w jednej wsi), noszące to samo nazwisko : 38 rodzin Bołsunowskich
wokół Bołsunia, 33 rodziny Biechów w Biechach, 32 rodziny Biełoszyckich w
Biełoszycach, 58 Kobylińskich w Kobylanach, 27 Waszkiewiczów w Waszkowiczach).
Brak tutaj bezpośredniej informacji o Możarowskich, którzy jako najstarszy ród
szlachecki w tej części Wołynia zapewne byli najliczniejsi, prawie na pewno
wskazuje właśnie na nich i na wieś Możary, o jakiej zapewne wspominał gen.
Masłow. Na marginesie, w opisie Możarów [24] wspomniano, że ich mieszkańcy
pochodzą od staroruskiej szlachty.
W pobliżu Możarów, w Owruczu,
Żytomierzu, oraz w innych miastach i wsiach Żytomierszczyzny również mieszka
wielu Możarowskich, szacunkowo nie mniej niż 1000 osób. W Łucku mieszka jedna
rodzina (pochodząca z Możarów), we Lwowie 3, w Odessie 4, w Doniecku 2 rodziny.
W książce telefonicznej mieszkańców Kijowa widnieje ponad 100 Możarowskich. Ilu
jest ich na Ukrainie – najprawdopodobniej ok. 2 – 3 tysiące.
Liczba Możarowskich w Rosji,
zapewne dość znaczna, jest również trudna do ustalenia. Być może jest ich nie
mniej niż 1000, jednakże z zastrzeżeniem (o którym napisano powyżej), iż nie
wszyscy z nich muszą być genetycznie związani z Możarowskimi, pochodzącymi z
Wołynia. Również trudna do szacowania, aczkolwiek zapewne dość nieliczna
kolonia Możarowskich, mieszka na Białorusi.
Sądzę, iż liczba Możarowskich
mieszkających poza krajami b. ZSRR, jest nie większa niż ok. 200 osób (w tym 48
osób w Polsce). W USA znane mi są dwie rodziny, w Kanadzie i Brazylii po
jednej. Możarowscy z Kanady i USA pochodzą z Możarów lub okolic.
Należy również wspomnieć o
przydomkach używanych kiedyś przez (Możajskich)-Możarowskich, a które następnie
stały się dla niektórych z nich nazwiskami rodowymi. Niektóre bowiem gałęzie
rodowe nie były w stanie udowodnić przy pomocy dokumentów swojej przynależności
do rodu M-M. Zostali oni z reguły przez władze carskie zapisani jako chłopi pod
nazwiskami, będącymi właśnie ich przydomkami. Do rodu M-M bez wątpienia należą
również pochodzące z Możarów i okolic osoby o nazwiskach : Baliuk, Biegan,
Demczuk (Demchuk), Dowbasz (Dowbysz (Dovbysh)), Drozd, Jarmolski (Yarmolsky,
Jermolski, Yermolsky), Kisiel (Kisel), Karpiec (Karpec, Karpets), Kaliuk,
Kowalczuk (Kowalchuk, Kovalchuk), Krawczuk (Kravchuk; także Krawiec (Kravec,
Kravets) i Krawczenko (Kravchenko)), Łukjaniec (Łukianiec, Lukjaniec,
Lukianiec, Lukjanets, Lukianets), Omelczuk (Omelchuk), Pajentko (Payentko,
Paentko), Panuchnik (Panukhnik), Pleskacz (Pleskach), Poleszuk (Poleshuk),
Primak (Primakow, Primakov), Sołocha (Solocha), Sapotiuk (Sopotiuk), Struk
(Struck, Strąk) oraz Syczenko (Sychenko). Inni, np. Basan, Kleszcz, Leszuk
(Leshuk), Lisowiec (Lisovets), Makarczuk (Makarchuk), Melnik (Malnik), Seberon,
Szutkiewicz oraz Żuk (Zuk, Zhuk) są o to podejrzewani, aczkolwiek dotychczas
nie znaleziono (wystarczających) dowodów na poparcie takiej tezy. Używany przez
M-M w 1. połowie 19. wieku przydomek Tomaszenko (Timoszenko, Timoshenko) został
w 2. połowie tego wieku zarzucony (wcześniejsi Tomaszenkowie zaczęli się zwać
Panuchnikami).Wszyscy oni zostali w Rosji carskiej (przynajmniej po 1832r.)
uznani oficjalnie za chłopów. Ich łączną liczbę trudno jest ocenić, zwłaszcza,
że zapewne rozproszyli się po całym b. ZSRR.
Oczywiście na zakończenie zaprezentowanej tu historii należy postawić pytanie : czy M-M osobę kniazia Gawryły Siemionowicza Możajskiego (przy okazji Martina Iwanowicza Możajskiego) sobie wymyślili, czy też nie ? W moim przekonaniu nie, i świadczą o tym następujące fakty :
a/ wymienienie osoby
Gawryły oprócz oświadczeń samych M-M, również w dokumentach urzędowych [4, 5]
oraz w jednej monografii [26].
b/ Teodor Tymofiej M-M, składając w 1802r. do WDZSz wniosek o potwierdzenie praw szlacheckich, miał w zanadrzu 3 patenty oficerskie, potwierdzone dokumentami, w ograniczonym stopniu też osoby, będące (niewielkimi) właścicielami ziemskimi w Powiatach Owruckim oraz Skwirskim, a więc świadectwa, które zgodnie z prawem wystarczały dla uznania szlachectwa. Czy powołując się na kniaziowskie pochodzenie, i podając swoje kompletne drzewo genealogiczne od kniazia Aleksandra Włodymirowicza Możajskiego (faktycznie Iwana Andrejewicza), dokonał on tu fałszerstwa ? Wydaje mi się, że nie musiał tego robić. Ponadto należałoby tu zastosować rzymską maksymę : Qui prodest (czyja korzyść) ? Czy z wymyślenia osoby Iwana Iwanowicza Możajskiego i jego bezdzietnego syna Siemiona ktokolwiek mógłby odnieść jakąkolwiek korzyść ? Bezprzecznie nie ! A z wymyślenia osoby Martina Iwanowicza Możajskiego, przodka Niewmierzyckich ? Teoretycznie tak. Ale jedynie tylko wtedy, gdyby Niewmierzyccy ubiegali się o restytucję tytułu książęcego, co w Rosji było nierealne. A ci nawet nie powołali się na Martina ! A po co Teodorowi Tymofiejowi było wymyślanie przodka w postaci Gawryły Siemionowicza Możajskiego ? Prawo nie zmuszało go bynajmniej do przedstawienia drzewa genealogicznego na wiele pokoleń wstecz. Mógł tylko napisać kim był jego ojciec i dziadek. Wszystko to – pośrednio – świadczy jednak o tym, że Teodor Tymofiej, jako w tym czasie najlepiej wyedukowany przedstawiciel rodu M-M, po prostu przechował pamięć swych przodków o historii rodu.
c/ Zarówno z dzieł Karamzina jak i in. [np. 27] wynika, że Aleksander Jagiellończyk zmuszał prawosławnych (w tym wysoko postawionych) do przechodzenia na katolicyzm - mógł też zmusić do tego i zależnego od siebie Iwana Andrejewicza Możajskiego. Jeżeli istotnie Iwan ponownie się ochrzcił (w obrządku zachodnim), to na pewno na chrzcie nie otrzymał imienia "Iwan" (a może właśnie "Aleksander" od swego chlebodawcy i jednocześnie ojca chrzestnego ?). "Władymirowicz" jest natomiast kwestią raczej oczywistą - o Ruryku mało kto (o ile w ogóle) w tych czasach słyszał.
d/ Czy M-M wymyślili sobie, że herbem dawnych książąt Możajskich jest POGONIA 3-cia ? Wizerunek tego herbu zachował się tylko w postaci mało czytelnego odcisku sygnetu na 2. pieczęciach lakowych (dwóch M-M oprócz podpisu na dokumentach odcisnęło sygnet). Zachował się natomiast w 2. opisach po polsku z Żytomierza i w 2. po rosyjsku z Kijowa. We wszystkich przypadkach jest mowa o tym, że jeździec na koniu jest skierowany w PRAWO. Wymyślając sobie herb, M-M mogli wybierać kierunek w PRAWO lub w LEWO. Nawet niezbyt wprawny heraldyk zauważy, że w herbach typu POGOŃ i POGONIA, na których występuje jeździec, w blisko 100 % przypadków jest on skierowany w LEWO. Ja na ich miejscu symulując herb, wybrałbym kierunek w LEWO, tak, jak na powszechnie znanym wizerunku POGONI LITEWSKIEJ. Okazuje się jednak, że wizerunek herbu dawnych książąt Możajskich zachował się na monetach wybitych przez Iwana Andrejewicza Możajskiego, odnalezionych i opisanych w końcu 19. wieku (takich monet zachowało się tylko kilka sztuk). Łatwo na takiej monecie zauważyć (aby zobaczyć monetę należy na stronie startowej kliknąć na herb i przewinąć w dół), w którą stronę jest zwrócony jeździec - w PRAWO. Ponadto dalsza część opisów (jeździec bez zbroi) zgadza się z tym wizerunkiem. Moim zdaniem jest to najpoważniejszy, pośredni dowód na to, iż M-M, którzy tej monety na pewno nie widzieli, nie „ubzdurali” sobie pochodzenia od dawnych kniaziów Możajskich. Nie należy również zapominać i o tym, że wg opinii heraldyków, herby Pogoń i Pogonia są herbami „dynastycznymi”.
e/ W/g mojej najlepszej wiedzy, na przełomie 18/19 wieków, tylko 4. M-M na Wołyniu (+ kilku na Kijowszczyźnie) umiało czytać i pisać (wyłącznie po polsku), z tego 2 (zapisanych złośliwie przez hr. Potockiego jako chłopi pańszczyźniani) w Możarach. Żaden z nich nie był historykiem. Trzech było (byłymi) oficerami, czwarty adwokatem (Teodor Tymofiej M-M). W moim przekonaniu, nie znając dzieł Karamzina, które po pierwsze powstały później, a po drugie i tak były poza ich zasięgiem, nie byli oni w stanie uknuć takiej intrygi, tj. stworzyć sobie kniaziowskie drzewo genealogiczne i historię rodu, w której w zasadzie w ogóle nie pomylono się co do dat, ani też faktów historycznych. Ponadto – o czym już mówiono – z prawnego punktu widzenia, dla weryfikacji szlachectwa nie było takiej potrzeby.
f/ Nie lekceważyłbym
też opinii "środowiska". Czajkowski w "Owruczaninie" co
najmniej w 5-6 miejscach mówi wprost o Możarowskich, jako o dawnych książętach
Możajskich. W wielu oficjalnych dokumentach Wołyńskiego Deputackiego
Zgromadzenia Szlacheckiego, kierowanych albo do Centralnej Komisji Rewizyjnej w
Kijowie, albo do marszałków szlacheckich różnych powiatów, lub też do
kazionnych pałat (izb skarbowych), jest mowa wprost o "szlachcicach
Możarowskich pochodzących od rosyjskich kniaziów Możajskich". Opinia
środowiskowa prawdopodobnie też decydowała o korzystnym dla M-M wyroku Sądu
Wołyńskiego w 1829r.
g/ Ci (nieliczni)
członkowie rodu M-M, którzy w Guberni Wołyńskiej zostali w końcu oficjalnie
uznani za szlachciców (pozostali Możarowscy, zostali pod tym nazwiskiem
zapisani oficjalnie jako „mieszczanie owruccy”, aczkolwiek Zarząd Guberni
Wołyńskiej wydał im wszystkim zaświadczenia o szlachectwie), zostali zapisani
wyłącznie pod nazwiskami „Możajski-Możarowski” i „Możaj-Możarowski”. Powstaje od razu pytanie : skąd u drobnych
szlachciców na „zadupiu” Wołynia wzięło się nazwisko „Możajski” ? Chyba nie od
wsi Możary (raczej w takim przypadku nazwisko brzmiałoby „Możarski”, a nie
„Możajski”). Zresztą, jak wynika z dokumentów żytomierskich [4, 5], Możary(cze)
na Możajskich już „czekały”, tj. powstały wcześniej, niż oni tam przybyli (sama
nazwa Możary(cze) jest najprawdopodobniej pochodzenia tatarskiego – można o tym
przeczytać na kilku rosyjskich stronach internetowych [np. 28]).
Jedynie w jednym dokumencie
żytomierskim, ojciec wspomnianego tu Gawryły Możajskiego został określony jako
kniaź Siemion Iwanowicz Możajski. We wszystkich pozostałych dokumentach jest on
określany jako Siemion (Semen) Aleksandrowicz, a jego ojciec jako Aleksander
Władymirowicz (Wołodymirowicz). W zbiorze wszystkich Rurykowiczów i Gedyminowiczów
jest – jak mi się zdaje – tylko jedna taka kombinacja (Władymir, Aleksander,
Semen) – u książąt słuckich. W dokumentach archiwalnych [4, 5] jest jednakże
wyraźnie napisane, że ów Semen był bratem Andrieja, a ten z kolei – mężem
Owdotji Czartoryskiej. Jednoznacznie więc ich to sytuuje w obrębie kniaziów
Możajskich z linii moskiewskiej.
Brak wzmianki u Wolfa o Gawryle
Siemionowiczu i Martinie Iwanowiczu Możajskich, jest moim zdaniem spowodowany
kilkoma przyczynami : nie pełnili oni (jak się wydaje) żadnych funkcji
państwowych, mieszkali nieco „na uboczu”, i zapewne nie byli też przesadnie
majętni. Osobiście przypuszczam, że być może nawet starali się trzymać „nieco w
cieniu”. Co tu ukrywać – ojciec Gawryły, a brat Martina, Siemion Iwanowicz
Możajski (Starodubowski), po prostu zdradził Aleksandra Jagiellończyka, swojego
chlebodawcę, który go wcześniej uhonorował licznymi donacjami powodując, iż ze
względu na olbrzymi obszar posiadanych ziem, stał się on nawet głównym magnatem
Rzeczpospolitej. Jego drugi syn, Wasilij Siemionowicz Starodubowski, był
powinowatym i wiernym sojusznikiem wlk. księcia moskiewskiego Wasilija III,
nominalnego i faktycznego wroga Litwy.
[2] ibid. str. 195, także przyp. 374
[3] ibid. str. 188
[4] Sprawa Możajskich-Możarowskich (Dierżawnyj Archiw Żitomirskoj Obłasti, Dieło o dwarjanskom praischożdienii roda Możajskich-Możarowskich, fond 146, opis 1, dieło 3957)
[5] Sprawa Mozarowskich (Dierżawnyj Archiw Żitomirskoj Obłasti, Dieło o dwarjanskom praischożdienii roda Możarowskich, fond 146, opis 1, dieło 3956)
[6] Metryka Ruska (Wołyńska). Regesty dokumentów kancelarii koronnej dla ziem ukraińskich (województw wołyńskiego, bracławskiego, kijowskiego i czernihowskiego) 1569-1673, Kijów 2002, (Prawo Hrehorowiczom Newmirickim na dobra ostrów Zaiasienicze nad rzeką Słowieczną leżące, Warszawa 10.07.1570, poz. 14, str. 239)
[7] Sprawa Niewmierzyckich (Dierżawnyj Archiw Żitomirskoj Obłasti, Rodosłownaja Kniga Wołynskoj Guberni, Cz. 6, „Rodosłownaja i dakazatielstwa dwarjanskowo roda Niewmierzyckich”, fond 146, opis 1, dieło 444)
[8] A.A. Zimin, „Formirowanije bojarskoj aristokratii w Rossii wo wtaroj połowinie XV-
pierwoj trieti XVI wieka”, Nauka, Moskwa 1988
[9] Metryka Litewska nr 192, str. 139
[10] A.A. Zimin, „Rossija na rubieże XV-XVI stoletij”, Moskwa 1982
[11] M. Stryjkowski, „Która przedtem ... Kronika”, Kraków 1582
[12] J. Wolff, „Kniaziowie litewsko-ruscy od końca 14. wieku”, Warszawa 1895
[13] R. Podberski, „Rocznik Literacki”, rok 3, str. 121, St. Petersburg 1846
[14] M. Czjkowski („Sadyk Pasza”), „Owruczanin”, Konstantynopol, 1862
[15] www.bkpan.poznan.pl/biblioteka/ELITY/SEJM1764/
[16] S. Brodowski, „Żywoty hetmanów Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa
Litewskiego”, Lwów, Stanisławów, Tarnów, 1850, str. 232
[17] I. Rychlikowa, „Deklasacja drobnej szlachty w Cesarstwie Rosyjskim”, Przegląd
Historyczny, t. 29, z. 1, 1988, str. 121-147
[18] D. Beauvois, „Walka o ziemię. Szlachta polska na Ukrainie prawobrzeżnej – pomiędzy
caratem a ludem ukraińskim 1863-1914”, Wyd. „Pogranicze”, Sejny 1996
[19] B. Królikowski, „Wśród Sarmatów. Radziwiłłowie i pamiętnikarze”, Lublin 1982
[20] Ks. T. Kasabuła, „Ignacy Massalski biskup wileński”, KUL, Lublin 1998
[21] S. Uruski, „Rodzina. Herbarz szlachty polskiej.”, t. 11, Warszawa 1914
[22] Istorja sieła Możari, Możary ok. 1946-1950
[23] G.M. Lappo, “Goroda Rossiji-Encikłopiedja” , Moskwa 1994
[24] V.N. Teodorowicz, „Istoriko-statisticzeskoje opisanije prichodow i cerkwiej Wołynskoj Jeparchii”, Poczajów 1888
[25] D. Beauvois, “Polacy na Ukrainie 1831-1863. Szlachta polska na Wołyniu, Podolu i
Kijowszczyźnie, Paryż 1987
[26] Robert Antoń (Sanok), informacja własna (Pan R. Antoń, od lat zajmujący się genealogią Rurykowiczów i Gedyminowiczów) widział zapis w rosyjskiej monografii (wydanej po francusku) o Gawryle Siemionowiczu Możajskim, który „urodził się w roku 1486 i pozostawił potomków na Litwie”)
[27] A. Vinogradov, „Gomiel, Jewo proszłoje i nastajaszczeje 1142-1900”, Tipografia N.N. Szarałowa, Moskwa 1900
[28] http://sophistikatedkids.com/turkic/27%20Scythians/EthnicRootsRu.htm
(Weryfikowano 23.08.2005
Weryfikowano 1.03.2006)